czwartek, 21 marzec 2019 15:13

Silna UE nie jest w interesie USA

Napisał

„Najgorszym snem amerykańskich strategów jest ściśle zintegrowana Eurazja. Interesy Unii Europejskiej nie leżą nad Oceanem Atlantyckim, tylko w Eurazji, a właśnie chińska inicjatywa Jednego Pasa, Jednego Szlaku zmierza do integracji Eurazji. Dlatego w dłuższej perspektywie czasowej USA i UE będą dla siebie przeciwnikami” – uważa dr Leszek Sykulski, wykładowca w Zakładzie Nauk o Obronności w Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym im. Jana Długosza w Częstochowie, który pracował też jako analityk ds. bezpieczeństwa międzynarodowego w Kancelarii Prezydenta RP w czasie prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego.

 

Jaka jest aktualna pozycja geopolityczna USA, a jaka Unii Europejskiej?

Stany Zjednoczone są – można powiedzieć – w odwrocie geopolitycznym, ponieważ skończyła się pauza strategiczna, ta, którą obserwowaliśmy po dezintegracji Związku Sowieckiego i formalnym zakończeniu zimnej wojny. Tak jak to przyjęto w podręcznikach historii – nastąpiło to w grudniu 1991 roku, choć warto podkreślić, że w Moskwie stratedzy wcale tak nie uważają. Rozmawiałem z wieloma analitykami rosyjskimi, którzy uważają, że zimna wojna tak naprawdę nigdy się nie zakończyła i nadal się toczy, tylko jest realizowana przy użyciu większej liczby instrumentów informacyjnych niż było to do tej pory, co jest związane z przełomem technologicznym. Zatem, mamy do czynienia z zakończeniem jednobiegunowej chwili. Jest ona związana z tym, że USA przestają być globalnym dystrybutorem dóbr publicznych. To jest proces, który obserwujemy od ponad 10 lat. Systematycznie Stany Zjednoczone tracą pozycję taką, jaką kolokwialnie nazywa się „globalnym żandarmem”, a bardziej naukowo właśnie globalnym dystrybutorem dóbr publicznych. Jest to związane z takim procesem, który w geopolityce nazywamy pułapką Kindlebergera. Bardzo dobrze widać to po Bliskim Wschodzie. Widać to zaniepokojenie w Izraelu, w Arabii Saudyjskiej. Widać wzrost nakładów na zbrojenia Arabii Saudyjskiej. Arabia Saudyjska jest obecnie trzecim państwem, które wydaje najwięcej na zbrojenia na świecie – blisko 70 mld dolarów rocznie. Rosja w 2017 roku obniżyła swoje wydatki o 20 proc. w porównaniu z rokiem 2016 i spadła w rankingu na czwartą pozycję. Wydała ok. 66 mld dolarów. To efekt tego, że rosyjska gospodarka dostaje zadyszki w kontekście i sankcji, i tego aktywnego zaangażowania na arenie międzynarodowej – mam na myśli Syrię i w ogóle konflikt na Bliskim Wschodzie. Widać to zaniepokojenie u sojuszników amerykańskich. Arabia Saudyjska wydaje obecnie 10 proc. swojego PKB na zbrojenia. Izrael wydaje blisko 5 proc. PKB. Widać ogromne zaniepokojenie wzrastającą rolą Iranu, a właściwie w dużej mierze należy podkreślić to, że wzrastająca rola Iranu wynika z wycofywania się Stanów Zjednoczonych. Iran oczywiście systematycznie podnosi swoje wydatki na zbrojenia – w 2017 roku o kilkanaście procent w porównaniu do roku 2016. Ale to zaniepokojenie sojuszników, wojna w Jemenie i taka proxy war pomiędzy Saudami a Persami wynika właśnie z tego wycofywania się Stanów Zjednoczonych. 2011 rok i ogłoszenie przez Hillary Clinton tego zwrotu ku Azji, strategicznego pivotu na Pacyfik spowodowało właśnie zaniepokojenie sojuszników. Co bardzo ciekawe, nie jest to obserwowane w Polsce z takim wielkim zaniepokojeniem, jak na Bliskim Wschodzie, chociaż skutki może mieć dokładnie takie same, czyli kurczenie się tego parasola, tej gwarancji bezpieczeństwa, jaką dają Stany Zjednoczone.

 

Ale jaka jest przyczyna tej sytuacji?

Przyczyna jest dwojaka. Po pierwsze, zwiększająca się demografia, która generuje nowe problemy wewnętrzne. USA w tym roku przekroczyły już 329 mln ludności.

To chyba plus…

I plus, i minus, dlatego że duża część tych ludzi są to osoby nawet niemówiące w języku angielskim. Mówimy o imigrantach głównie z Meksyku, o powiększającej się populacji wśród ludności hiszpańskojęzycznej w USA, o dużych żądaniach w zakresie praw socjalnych, kwestiach ubezpieczeń społecznych, ubezpieczeń zdrowotnych – są to dalej sprawy niewyjaśnione, sprawy nieuregulowane mimo tych prób, które podejmowała administracja prezydenta Baracka Obamy. Do tego dochodzi takie lobby wewnętrzne, które mówi America first. Są takie tendencje wewnętrzne amerykańskie, które mówią, że Waszyngton powinien przede wszystkim rozwiązywać problemy wewnętrzne, wrócić do doktryny Monroego, do tego co zostało zapoczątkowane w 1823 roku i skoncentrować się na obronie Północnego Atlantyku, na kwestiach Ameryki Łacińskiej i na wsparciu sojuszników na Zachodnim Pacyfiku, głównie Japonii, Korei Południowej, Tajwanu, Australii, Oceanii, ale zostawić Bliski Wschód i zostawić Europę Środkowo-Wschodnią. I drugi czynnik, czyli wzrastająca potęga Chin, które są dzisiaj na drugim miejscu, jeśli chodzi o wydatki zbrojeniowe. Jeśli patrzymy na te wszystkie dane i słupki, na Sztokholmski Instytut Badań nad Pokojem, to tak naprawdę zobaczymy, że to wszystko nie oddaje istoty wydatków chińskich na obronność, ponieważ mnóstwo wydatków jest ukrytych w innych działach gospodarki. Tak jak to było w Związku Sowieckim.

Tak jak na przykład koszty pracy, które w Chinach są znacznie niższe niż w USA, co daje im bardzo dużą przewagę, bo za te same pieniądze mogą wyprodukować i zrobić znacznie więcej, także w dziedzinie zbrojeń…

I to jest właśnie słabość takich suchych danych statystycznych. Jeżeli widzimy analizę pozycji międzynarodowej jakiegoś państwa i ona opiera się wyłącznie na badaniach ilościowych, na suchych danych statystycznych, to ona nigdy nie oddaje istoty rzeczy, bo przecież pozycja międzynarodowa Rosji jest nieporównywalnie większa niż wynikałoby to z danych statystycznych. Po aneksji Krymu Rosja ma 144 mln obywateli – cóż to jest do blisko 1,4 mld ludności Chin, 1,3 mld Indii czy tych prawie 330 mln USA? Weźmy PKB. Rosyjski PKB jest bardzo zbliżony do PKB Holandii. Ale pozycja Rosji na arenie międzynarodowej wypływa też z innych czynników. Nie tylko z tych statystycznych: z dywidendy geograficznej, z kultury strategicznej tego państwa. USA są w odwrocie. Przestały być globalnym, niekwestionowanym supermocarstwem. Utrzymują jeszcze pozycję hegemona, ale ta pozycja jest cały czas podkopywana, podmywana. Stany Zjednoczone przestają się angażować w takim sensie, w takim stopniu, jak angażowały się na arenie międzynarodowej. Straciła aktualność doktryna 1421, która mówiła m.in. o możliwości toczenia konfliktu z dwoma państwami jednocześnie i wygrania na dwóch różnych teatrach wojny. Mamy do czynienia z proliferacją teatru wojny współczesnej. Stany Zjednoczone mają oprócz potencjalnego teatru wojennego na Bliskim Wschodzie i w Europie Środkowo-Wschodniej także wielki teatr we Wschodniej Azji, na Zachodnim Pacyfiku i w Arktyce, o czym mało mówi się w Polsce, czyli mają co najmniej cztery teatry wojenne, a muszą być jeszcze zaangażowane i kontrolować sytuację w Ameryce Środkowej. W ciągu najbliższych 30 lat otworzy się także nowe pole wielkiej rywalizacji w Antarktyce i to również należy brać pod uwagę, bo Chińczycy również rozwijają swoje lodołamacze pod kątem eksploatacji zasobów Antarktyki. W związku z tym USA wybierają swoje priorytety i tym priorytetem jest osłabienie Unii Europejskiej jako zwartego tworu geopolitycznego, który może być zagrożeniem gospodarczym i polityczno-militarnym dla Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony starają się osłabić Rosję i wykorzystać jej życzliwą neutralność w ewentualnym konflikcie z Chinami no i wzmocnić swoją pozycje na Indopacyfiku, ograniczając swobodę ruchów Chińskiej Republiki Ludowej. Natomiast Unia Europejska jest w zdecydowanie gorszej sytuacji. Z jednej strony jest to ogromny rynek, pół miliarda ludności, ale jeśli zliczymy wydatki na obronność wszystkich państw Unii Europejskiej, to zobaczymy, że jest to ok. 200 mld dolarów. Porównując to do amerykańskich ponad 611 mld dolarów, widzimy, że są to ponadtrzykrotnie niższe wydatki.

 

cd w numerze papierowym

https://wydawnictwowektory.pl/pl/p/OPCJA-NA-PRAWO-Nr-1154%2C-marzec-2019-r.-/164

Wyświetlony 571 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.