czwartek, 13 grudzień 2018 12:58

Polska na cywilizacyjnej „krzyżownicy”

Napisał

Opozycja Wschodu i Zachodu –  jak mało gdzie –  silnie odbija się na geografii i historii Polski. Starożytne przeciwstawienie cywilizacji barbarzyństwu pobrzmiewa w świecie nowożytnym właśnie na owej linii podziału.

Polska wyobraźnia geograficzno-kulturowa i geopolityczna od wieków (chyba od czasu kijowskich Waregów) była zdeterminowana myśleniem „równoleżnikowym”, „horyzontalnym”. To na „osi poziomej” rozstrzygał się los Polski, to na niej szukano zawsze kompromisu między nieuniknioną zależnością a pożądaną suwerennością. Najbardziej jaskrawo w tę wyobraźnię wpisały się imperia rozbiorowe, zwłaszcza Prusy i Rosja, których mocarstwowe totalitarne wcielenia w XX wieku dokonały tragicznego dzieła podporządkowania i zniszczenia. Jego skutki warunkują współczesną polską politykę pamięci i narrację historyczną. Polskie rządy po 1989 roku nie były w stanie rozwiązać „kwadratury Niemiec i Rosji”, mimo normalizacji stosunków z Berlinem i prób zbudowania „dobrego sąsiedztwa” z Moskwą. Największy dyskomfort wynika stąd, że Polska nie potrafi stworzyć w żadnej konstelacji (ani z Niemcami, ani z Rosją), takiej koalicji, która dawałaby na długi czas gwarancje bezpiecznego i niezależnego rozwoju. Jednocześnie polskie elity prześladuje świadomość, że potencjalne połączenie potęgi niemieckiej gospodarki z olbrzymimi zasobami naturalnymi Rosji daje taką synergię i przewagę, że są one w stanie zdominować cały kontynent. Dla Polski oznacza to śmiertelne niebezpieczeństwo.

Położenie Polski na skrzyżowaniu Wschodu i Zachodu, niejako na granicy między nimi, stawiało ją nieraz w sytuacji dramatycznej. Miała zazwyczaj kłopoty ze swoją „zachodniością”, do której pretendowała, chociaż umiała też – zauważa Maria Janion –  przyznać się do „wschodniości”. Jak trafnie uchwycił to zjawisko Wacław Nałkowski, znalazła się „na krzyżownicy silnych gradientów kulturalnych i komunikacyjnych”. To szczególne położenie skłaniało ją do poszukiwania roli równoważącej. Asymetria wobec silniejszych sąsiadów i nacisk z ich strony pozostają jednak tak groźne, że ten efekt w praktyce jest nieosiągalny.

Na postrzeganie Polski przez tzw. historyczne narody, przeznaczone do szczególnych ról przywódczych (w istocie uprawiające imperialistyczne podboje pod przykrywką misji cywilizacyjnych), ogromny wpływ wywarły głęboko zakorzenione przesądy ery imperialnej. Pisał na ten temat Norman Davies w książce Europa. Między Wschodem a Zachodem. Pewną rolę odegrały także uprzedzenia rasowe i etniczne, sięgające kilku wcześniejszych stuleci. Nie bez znaczenia była propaganda niemiecka, która negatywnie odłożyła się na zachodnim oglądzie Słowian na wschód od Odry. Pozostałością tego myślenia są występujące do dzisiaj rozważania na temat cywilizacji europejskiej, pomijające całkowicie Europę Wschodnią. Henry Kissinger w książce Porządek światowy przedstawia przestrzeń europejską po pokoju westfalskim, całkowicie lekceważąc Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

Na postrzeganie Polski w XX wieku ogromny wpływ miało odzyskanie przez nią niepodległości po rozpadzie trzech imperiów rozbiorowych. Przegrana wojna 1939 roku i losy pod okupacją w czasie II wojny światowej na powrót uczyniły ją przedmiotem decyzji wielkich potęg. To jednak nie tyle Polska była zbyt słaba, aby obronić swoją suwerenność, ile mocarstwa zachodnie – przede wszystkim Stany Zjednoczone i Wielka Brytania –  okazały się na tyle niezdecydowane w obronie polskiego partnera i sojusznika, że idąc po linii najmniejszego oporu i redukując koszty zaangażowania, spisały ją, podobnie zresztą jak całą Europę Środkową i Wschodnią, na straty. W okresie „zimnej wojny” na Zachodzie wyrosły dwa pełne pokolenia ludzi, które nie mając żadnej styczności ze wschodnią częścią Europy, wymazały ją ze swojej mentalnej mapy i przestały ją rozumieć. Polska została zepchnięta na margines zachodniej świadomości.         

Po trudnych doświadczeniach uzależnień blokowych Polska znalazła się szczęśliwie po zachodniej stronie nowych podziałów geopolitycznych. Dokonała reorientacji swoich afiliacji sojuszniczych, stała się beneficjentem instytucjonalizacji współpracy gospodarczej i wspólnoty obronnej. A jednak ze względu na swoje położenie na pograniczu Wschodu i Zachodu elity rządzące Polską czują ciągle dyskomfort wyobcowania, niezrozumienia, a nawet izolacji. Przy czym izolacja czy wyobcowanie wobec Wschodu jest wynikiem ich własnego wyboru i kompleksu wyższości, natomiast alienacja wobec Zachodu jest konsekwencją odrzucenia czy też odpychania przez tenże Zachód i własnego przed nim kompleksu niższości. „Patrzeć na Rosję z oddalenia, widzieć Europę z bliska – oto ideał optyki polskiej określanej przez oś Wschód-Zachód”.

W kontekście gry geopolitycznej, jaka od wieków toczy się między romańskim, germańskim i anglosaskim Zachodem a peryferyjnym wobec nich Wschodem, w odniesieniu do Polski powraca pytanie o jej graniczny i pomostowy charakter. W różnych kontekstach w dyskursie politycznym przewijają się takie cechy, jak: tranzytowość, przepustowość, korytarz dla wędrówek i przemarszów, buforowość, frontowość i pole bitewne. Kulturoznawcy dowodzą z kolei jej transkulturacji, przenikania się kultur, ich kontaminacji, hybrydyczności i niejednoznaczności.

Istotą owego „przechodniego” charakteru Polski nie jest jednak geografia, lecz międzycywilizacyjne ulokowanie między Zachodem a Rosją, czyli wedle anachronicznej dziś kalki –  światem „cywilizowanym” i „niecywilizowanym”. W XXI wieku Zachód kojarzy się jednoznacznie ze zdobyczami demokracji i wysokiej kultury. Na Wschodzie natomiast nieustannie panują tyranie, despocje i autokracje. Odczucie granicznego postrzegania kieruje więc uwagę nie w stronę granicy między krajami w sensie geograficzno-kulturowym, czy między państwami w sensie polityczno-administracyjnym, lecz między odrębnymi światami, między różnymi cywilizacjami.

 

(...)

Stanisław Bieleń

 

 

przycisk

 

Wyświetlony 423 razy
Stanisław Bieleń

Polski politolog specjalizujący się w problematyce tożsamości w stosunkach międzynarodowych, polityce zagranicznej Rosji, międzynarodowej roli mocarstw, strategiach i stylach w negocjacjach międzynarodowych.

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.