środa, 26 czerwiec 2019 13:17

Seks jako narzędzie inżynierii społecznej

Napisane przez

Wykorzystanie seksu jako formy kontroli i sterowania społeczeństwem w formie znanej dzisiaj, ma, według wielu badaczy, swój początek w epoce Oświecenia. Zaczęto wówczas głosić tezę, że wszechświat jest maszynerią, w której najważniejszą siłą jest grawitacja, zatem społeczeństwo, również stanowi rodzaj urządzenia, które napędzane jest dążeniem do osiągnięcia korzyści dla siebie. Człowiek zaś, jako element społeczeństwa nie jest, zdaniem myślicieli Oświecenia, żadnym bytem uświęconym przez Boga, ale biologicznym mechanizmem, którego siłą napędową jest konieczność zaspokajania namiętności z seksem na czele.

Oświecenie, które postrzegane jest jako ruch zmierzający ponoć do wyzwolenia człowieka, stało się w istocie przedsięwzięciem mającym na celu jego kontrolę. Myli się zatem ten, kto sądzi, że proces pożądanego przez władze zniewolenia człowieka to efekt zmasowanych działań wykorzystujących seks w ostatnich latach. Na możliwość sterowania ludzkimi zachowaniami poprzez wykorzystanie seksualnego zniewolenia zwrócił wówczas uwagę markiz de Sade. Podczas rewolucji francuskiej de Sade napisał traktat, w którym postulował, by w teatrach występowały nagie kobiety. Uzasadniał swój postulat tym, że mężczyźni dość szybko uzależniliby się od takich wizualnych przeżyć. Takie uzależnienie stałoby się w krótkim czasie powszechne i doprowadziłoby do zachwiania wewnętrznego uporządkowania człowieka. Markiz de Sade podkreślał, że spowodowane tymi wizualnymi przeżyciami uzależnienie seksualne spowoduje uległość mas wobec rewolucji. Oczywiście, de Sade narzekał, że teatry są zbyt małe by masy mogły tłumnie uczestniczyć w spektaklach z nagimi aktorkami. Zwrócił jednakże uwagę, że niemożliwe jest przeprowadzanie takich spektakli w wielkich obiektach, bowiem z oddali widzowie nie mogliby dostrzec szczegółów damskiej urody. Markiz de Sade, wzorcowy lubieżnik, z pełną świadomością obalał tradycyjne wartości.

Nie jest to nic nowego, bowiem przez wieki tzw. „postępowe” rewolucje z obalania zastanego porządku uczyniły swoją istotę. Dotyczy to zarówno rewolucji politycznych, jak i seksualnych. De Sade nie był pierwszym w swoim postrzeganiu seksu jako siły sprawczej wszelkiej walki o wolność, w której swoboda i wynaturzenia seksualne grały wiodącą rolę. Podczas rewolucji husyckiej w Czechach w XV wieku swoboda seksualna była jedną z sił napędowych tego zdarzenia. To husyci szeroko praktykowali orgie seksualne, seks grupowy, a rozszalałe kobiety profanowały krzyż. Możemy bez wątpliwości stwierdzić, że niedawny performance niewydarzonego artysty, który kopulował z krzyżem, jest mizernym naśladownictwem tak obrzydzanego przez obecnych celebrytów „ciemnego średniowiecza” z czasów wojen husyckich. Tak samo możemy powiedzieć o „odkrywczych dziełach” niejakiej Nieznalskiej. To już było i nic nowego do sztuki dzieła tych „artystów” nie wnoszą. Informują jedynie, że ci „artyści” popełnili plagiat, czerpiąc bez wskazania źródła z wydarzeń z przeszłości. Podobnie było podczas rewolucji w Niemczech wznieconej przez Marcina Lutra. Jako że mocno doskwierał mu brak możliwości usankcjonowania związku z zakonnicą, jako pomocne uznał kilkanaście postulatów, które przybił do drzwi katedry. W końcu jak żył, tak zakończył swoje życie. Umarł bowiem w wychodku.

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że każdy „wybuch” rewolucji seksualnej zawsze pozostawał na usługach politycznych. Sam de Sade głosił , że seks musi podlegać politycznej kontroli, bo żądza seksualna to siła, to sprzymierzeniec każdej rewolucji. Oczywiście, w miarę upływu lat wykorzystanie polityczne seksualności człowieka zmieniało się. Ale zawsze to wykorzystanie szło w parze z krytyką wiary, szczególnie wiary katolickiej.

Do jakiego stopnia rewoltę seksualną, usankcjonowaną rewolucją 1789 roku, kierowano przeciwko Kościołowi, świadczy wyjątek listu Sade’a do Gaufridy’ego, z 3 września 1792 roku: „Wszystkim księżom poderżnięto gardła w kościołach, gdzie ich przetrzymywano (…). Nic nie może się równać z potwornością tych rzezi, lecz były one konieczne i sprawiedliwe, księża uniemożliwiają rozwój i przebieg rewolucji. Zamordowano trzy tysiące księży katolickich!”[1]. Dlaczego zamordowano tych kapłanów? Przede wszystkim dlatego, że stali na straży boskiego porządku świata, że ich obecność wśród wiernych blokowała wprowadzanie chaosu moralnego. Przeszkadzali swobodnej działalności „oświeconych”, którzy wolność jednostki utożsamiali ze swobodnym, w każdej formie realizowanym seksem.

W ślad za de Sadem poszli inni myśliciele. Robert Owen (1771- 1858) i Michał Bakunin (1814- 1876) domagali się likwidacji tradycyjnego modelu rodziny jako związku kobiety i mężczyzny. Zamiast tego proponowali pełną swobodę seksualną, bez wzajemnych zobowiązań i bez żadnego obowiązku wobec narodzonych dzieci. Dziećmi miało zajmować się państwo. Także ojcowie komunizmu, Karol Marks i Fryderyk Engels uważali małżeństwo za źródło opresji męskiej i wyzysku. Według nich, mąż- kapitalista wykorzystywał kobietę jako narzędzie do produkcji …dzieci. Czy dzisiaj nie spotykamy podobnej argumentacji w ustach feministek? W twierdzeniach Marksa te postulaty brzmią jednak jak kpina z rozumu jego czytelników i wyznawców. Ten człowiek, poza produkowaniem swoich myśli, nigdy nie skalał się pracą. Ba, nawet swojej wieloletniej służącej nigdy nie zapłacił grosza, poza wykorzystywaniem seksualnym i spłodzeniem z nią dziecka, którego się wypierał.

 Wymienione powyżej postulaty lewicowych myślicieli spowodowały narodziny ruchu feministycznego, którego sztandarowa postać, Margaret Sanger (1879 – 1966), stała się prekursorką ideologii gender. Wykorzystała ona marksizm w głoszonych przez siebie postulatach, aby wyzwolić kobiety z „niewoli macierzyństwa”, kobiety bowiem są przez mężczyzn traktowane jako …zbiorniki na spermę. Poszła zresztą ze swoimi postulatami dalej, bo domagała się zgody na eugenikę, by usuwać ze społeczeństwa „jednostki” z defektami fizycznymi i psychicznymi. W efekcie jej i szeregu aktywistek podobnie działajacych, kobieta została wyzwolona z moralności, mężczyzna z moralności i odpowiedzialności.

Wszystkie te ruchy „wyzwolenia seksualnego” walczą w pierwszej kolejności z Bogiem, który dla wyznających Go jest prawodawcą i sędzią. Jednak zzarówno feministki, jak i inni zwolennicy „wolnej miłości” pomijają wskazania Lenina. Lenin bowiem, podobnie jak i masoneria, uważał, że w tej walce obyczajowej nie należy negować istnienia Boga. Nie należy też atakować ani mordować duchownych, to bowiem jedynie wzmacnia wiarę. Sposobem na walkę z wiarą jest, według Lenina i masonerii, takie wykorzystanie popędu seksualnego, które spowoduje zniekształcenie osobowości. Osiągnąć to można przez dopuszczenie wszelkich zachowań seksualnych jako normalnych. Tym sposobem osiągnie się zamierzony cel - zniekształcenie osobowości i możliwość sterowania zachowaniami ludzkimi.

 

[1] B. Wodzińska; Seks narzędziem sterowania, czyli czas kolonizacji rozumu; ”Polityka Polska” nr 3/2016

 

cd w numerze

przycisk

Wyświetlony 1108 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.