piątek, 11 październik 2019 19:40

Demokracja niewolnika czy wolnego człowieka?

Napisał

Źle pojętą demokrację kształcącą niewolników można pokonać demokracją wolnego człowieka. Ale najpierw trzeba uświadomić ludziom, że są kupowani przez deklaracje i rozdawnictwo polityków za własne wypracowane pieniądze. Trzeba ich nauczyć myślenia w dłuższej  perspektywie lat, czyli uwolnić od propagandy mediów na rzecz tymczasowych korzyści partyjnych wyborów, wykorzenić naiwność lub wyrachowanie wyborców.

O demokracji nie tylko okiem praktyka mówi w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem Stefan Oleszczuk, były burmistrz Kamienia Pomorskiego, były starosta kamieński, były członek rady ds. samorządu przy prezydencie RP, legendarny reformator samorządowy.

 

Czym dla Pana jest demokracja?

Demokracja jest udziałem każdego obywatela w stanowieniu tego, co w społeczności, w której żyje, należy czynić. Co jest dobre, co jest złe, co jest wspólne, co jest słuszne.

Czy zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że demokracja jest złym ustrojem, ale nic lepszego nie wymyślono?

Życie płynie. Życie to nie jest zdjęcie. Życie to film. Zawsze tak uważano, ponieważ człowiek, który żyje w określonej jednostce czasu uważa, że przed nim nic wielkiego nie wymyślono i po nim się nie wymyśli. Myślę, że to jest błąd. Na pewno ludzkość – tak jak w dotychczasowej historii – wymyśli coś lepszego w przyszłości. Czy to się będzie nazywało demokracją, czy czymś innym – trudno powiedzieć. To nie chodzi o nazewnictwo, ale na pewno będzie coś doskonalszego niż demokracja.

Czy w takim razie w przeszłości nie było czegoś lepszego?

Przeszłość to jest historia. Zostawmy przeszłość historykom. Natomiast współczesny człowiek chce żyć tym, co dzisiaj i budować coś jeszcze lepszego, bo każdy z nas ma swoje marzenia, ma swoje oczekiwania i chciałby żyć w społeczeństwie, w którym będzie mu się żyło lepiej. W tych warunkach dzisiaj rozmawianie o tym, że demokracja nie daje człowiekowi tego, czego on oczekuje, a w przeszłości istniało coś, co by mogło mu to zapewnić, to bajka o żelaznym wilku. Moim zdaniem szkoda czasu na takie rozważania.

Ale skoro w przeszłości był jakiś lepszy ustrój, to dlaczego nie skorzystać z tych doświadczeń?

Dlatego, że rozwój społeczeństwa spowodował, że teraz nie ma jednostki, która wie lepiej. Dzisiaj człowiek – obojętnie, czy mu wmówiono, czy nie – uważa, że on jest również podmiotem. Jeżeli rozumiemy demokrację w taki sposób, że każdy ma te same prawa, co kiedyś król, to dzisiaj mamy społeczeństwo królów. Każdy człowiek jest królem. Dzisiaj powiedzenie człowiekowi „ty jesteś tylko poddanym”, „ty jesteś mniej ważny niż król” jest kompletnie pozbawione sensu. Człowiek dziś chce się cieszyć szacunkiem i chce wierzyć w to, że on nie jest głupszy od króla. Uważam więc, że takie rozważania są dzisiaj zupełnie nie na miejscu, bo trzeba by sobie powiedzieć tak: wychodzimy na boisko grać w grę, która nazywa się demokracja i musimy drużynę demokratów – nawet jeśli demokratami nie jesteśmy – pokonać ich własną bronią, demokracją. Na dzień dzisiejszy nie ma innego scenariusza. Może kiedyś ktoś coś lepszego wymyśli, bo demokracje też niejedno mają imię. Proszę spojrzeć na demokrację szwajcarską, na tych Szwajcarów, którzy jeszcze 100 lat temu byli biedakami i mówiło się w Polsce „zatrudnij sobie Szwajcara”, czyli tak jakby dzisiaj powiedzieć „zatrudnij sobie Wietnamczyka” czy „zatrudnij sobie Ukraińca, będzie tańszy od Polaka”. Dlaczego, przez 100 lat społeczeństwo potrafiło wypracować takie zasady demokracji, że gdyby Polacy powszechnie wiedzieli, jak funkcjonują Szwajcarzy nie tylko pod względem ekonomicznym, ale etycznym, moralnym, współżycia społecznego, to by powiedzieli: „o tak, my takiej demokracji chcemy”? No ale za demokrację odpowiadamy wszyscy. Wszyscy zgodzili się na to, że po 1989 roku to, co było powszechnie przez polskie społeczeństwo znienawidzone, odeszło, ale nie wiedzieliśmy, że to, co przyjdzie, wcale nie będzie w stylu sprawowania władzy dużo przyjemniejsze niż to, co było uprzednio. Ale dlaczego tak się stało? Nic nie dzieje się bez przyczyny. To się nie stało samo, nie stało się tylko w wyniku spisku. Stało się również dlatego, że myśmy postąpili zupełnie inaczej niż Szwajcarzy. Myśmy po prostu pozwolili sobie na to, żeby nie istniało w Polsce społeczeństwo obywatelskie. Od samego początku dużo mówiliśmy o budowie społeczeństwa obywatelskiego, ale tego społeczeństwa obywatelskiego nie ma nigdzie: ani na szczeblu gminy, ani na szczeblu powiatu, ani na szczeblu województwa i również na szczeblu krajowym. U nas nadal funkcjonuje demokracja pojmowana tak, jak to widział kiedyś car i jak widziała Rosja Sowiecka. Czyli człowiek staje przed władzą głupi, ma miętolić czapkę i nawet jeśli uważa, że jest mądrzejszy od władcy, to nie wolno mu wyrazić swojego poglądu. Natomiast Szwajcarzy, odwrotnie – bardzo zabiegają o to, żeby ludzie wyrażali swoje poglądy, rozsyłają rocznie bardzo dużo referendów, listownych i bezpośrednich, po to, żeby skorzystać z mądrości. Czasami wiemy to – każdy z własnego doświadczenia – jedno słowo jest inspiracją i o taką inspirację społeczeństwa obywatelskiego chodzi. Dzisiaj spieranie się przez akademików o to, czym jest demokracja, moim zdaniem trąci myszką. Trzeba uciec do przodu, a ucieczka do przodu jest w kierunku wzorca szwajcarskiego – mówię o społeczeństwie obywatelskim, niekoniecznie o banksterce szwajcarskiej, który jest zupełnie innym tematem. Rozmawiamy o tym, jak funkcjonuje społeczeństwo obywatelskie, czyli o tym, że każdy człowiek jest traktowany z szacunkiem i każdy człowiek może wnieść coś dobrego, pozytywnego do wspólnoty, jaką jest społeczeństwo – czy to samorządowej, czy ogólnokrajowej. Skoro pięknie to funkcjonuje w takim kraju, jak Szwajcaria, to dlaczego miałoby nie funkcjonować w innych krajach, a przede wszystkim w Polsce, ponieważ w Polsce poczucie wolności obywatelskiej funkcjonuje od setek lat? Tylko Polacy nie dostali od żadnej organizacji, która próbowała Polaków jakoś zorganizować w społeczeństwo, niczego uczciwego. Wszystkie partie, wszystkie ruchy polityczne ścigają się tylko w tym, jak zagospodarować ten lud, żeby go oszukać, a nikt nie chce funkcjonować w ramach takiej demokracji, jak w Szwajcarii. To jest polski dramat po 1989 roku, ponieważ tych 10 milionów ludzi „Solidarności” – abstrahuję od tych ludzi, którzy byli w tym ruchu z przyczyn nieczystych – którzy kierowali się odruchem serca, ci, którzy chcieli prawdziwie wolnej Polski, marzyli o czymś takim. To był moment historyczny, w którym Polacy byli w stanie zaakceptować najpiękniejsze rozwiązania i najbardziej odważne. Mnie bardzo denerwuje to, kiedy mówi się z takim sentymentem o Żołnierzach Wyklętych, a mówi się z pogardą w środowisku wolnościowym o ludziach „Solidarności”. Jeżeli było ich 10 milionów, to byli niemal w każdej rodzinie. Ta narracja, która funkcjonuje w naszym obozie wolnościowym, jest narracją fałszywą, bo w takim razie należałoby powiedzieć, że mój dziadek, pradziadek, ojciec, matka uczestniczyli w jakimś podstępnym ruchu „Solidarności”. Guzik prawda. W każdym ruchu są kanalie i są ludzie, którzy chcą zbudować coś pięknego. Uważam, że w „Solidarności” – przeciwnie niż niektórzy sądzą – nie było większości tych, którzy chcieli źle, tylko tych, którzy chcieli dobrze. I dlatego trzeba było wtedy ten ruch wykorzystać i pchnąć w takim właśnie szwajcarskim kierunku, a jeżeli się popełni grzech zaniechania, to wykorzystują to inni. Od początku cała ta dyskusja o demokracji w naszym środowisku wolnościowym jest błędna, bo trzeba było ten mecz z demokratami, którzy pojmowali demokrację jako sposób na oszustwo, wygrać, a myśmy po prostu wychodzili na boisko i mówili „nie gramy”.

Tylko że trzeba wziąć po uwagę, że ta „Solidarność” z roku 1980 to było zupełnie co innego niż „Solidarność” de facto reżimowa, zalegalizowana przez komunistyczne władze w 1989 roku…

Ale zawsze tak jest. Bo dotychczasowy rządzący – obojętne czy to widzieliśmy we Francji przy upadku Ludwika, czy w Rosji za cara czy za Rosji Radzieckiej – to za każdym razem rządzący ma służby, które przeciwdziałają utracie przez niego władzy. Nie ma się więc co dziwić, że w każdym ruchu osadza się swoich szpiegów, swoich donosicieli, ludzi, którzy mają wysadzić w powietrze to, co może zagrozić dotychczas rządzącemu. Jeżeli będziemy płakali nad tym, to oczywiście wielkiego skutku to nie odniesie. Musimy po prostu znaleźć antidotum na to, że tak jest, i antidotum na polskie bolączki nawet dzisiejsze AD 2019 jest takie samo. Jeżeli uważamy, że ludzie, którzy rządzą Polską od 30 lat, rządzą źle, a tak uważamy, to trzeba wypracować skuteczny sposób, skuteczną narrację, która porwie ludzkie serca, a nie tylko narzekać, że wy jesteście głupi, wy jesteście złodziejami, bo bierzecie pieniądze od władzy. A z drugiej strony dobrze wiemy, że w naszym obozie też są ludzie, którzy te pieniądze biorą. I bardzo dobrze. Zawsze mówiłem od najmłodszych lat, że póki trwa socjalizm, trzeba z niego korzystać. Nie oczekujmy od ludzi w swojej szerokiej masie heroizmu. Bo ludzie są herosami tylko wtedy, kiedy na ich czele idzie ktoś, kto rzeczywiście tym herosem jest, a nie tylko udaje herosa. Dlatego ja w tej mojej książce Człowiek z Kamienia mówiłem, że moim ideałem polityka jest Chrystus. Bo jeżeli ktoś chce być poganiaczem bydła, chce byś pastuchem, a nie pasterzem, to nigdy tych ludzi nie pociągnie. Musi działać przez dobry przykład tak jak rodzic. Jeżeli matka czy ojciec mówi dziecku, że ma być dobre, że ma być grzeczne, że ma postępować właściwie, a sam robi co innego, to co dziecko będzie robiło? Będzie naśladowało to, co rodzic robi, a nie to, co mówi. Dlatego powiedziałem w wywiadzie, kiedy zakładaliśmy stowarzyszenie Wolnych Obywateli, że bolączką naszego środowiska jest nie tylko mówić co słuszne, ale i robić co słuszne. Inaczej nie będzie owoców.

 

cd w numerze

przycisk

 

Wyświetlony 319 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.