piątek, 11 październik 2019 19:54

Mamy Jasną Górę ale nie mamy armat

Napisała

Długofalowa strategia, głęboki namysł, nowe twarze, nowe podejścia – o sposobie na dojście do władzy nowych partii i o możliwościach wygrania wojny kulturowej z Michałem Krupą, politologiem i znawcą tematu rozmawia Dorota Niedźwiecka.

 

Sytuacja polityczna w Polsce zawęża się do wyboru między większym i mniejszym złem. Jeszcze w 2005 r. taka partia, jak LPR miała 8% wskaźnika wyborczego, teraz Konfederacja czyli połączenie korwinowców z Ruchem Narodowym mniej niż 5% do parlamentu UE. W kolejnych wyborach wygrywają na zmianę dwie partie – PiS lub PO, przy czym – patrząc na działania – możemy mieć coraz więcej wątpliwości, czy te partie czymś się od siebie różnią. Z czego, Pana zdaniem, to wynika?

Uważam, że z solidarnościowego doświadczenia, etosu sporu i walk tamtego pokolenia. Oczywista wówczas narracja: „my” i „oni” przeniosła się do III Rzeczypospolitej i trudno ją wykorzenić. Przejawiała się ona, na przykład, w nazywaniu prezydenta Komorowskiego „polszewikiem”, wrogich partii „komuną”. Z kolei ze strony liberałów mamy narrację przybliżoną do elementów antynacjonalistycznych i antyfaszystowskich z tamtego okresu: „zacofany segment”, „zamknięty na tzw. standardy demokratyczne” lub „na standardy europejskie”.

I tutaj dopatrywałbym się początków „dwóch plemion”, poza którymi w Polsce pozornie „nie ma zbawienia”. Osobiście uważam, że substancjalnych różnic pomiędzy Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością nie ma, poza kwestiami symbolicznymi. Bo gdy chodzi o kwestie związane z kondycją duchową wspólnoty politycznej, myślą gospodarczą i pozycją w świecie, obie partie są zgodne. PiS jaki jest w kwestiach ważnych dla katolickiego elektoratu, jak zabijanie dzieci nienarodzonych, działania agendy homolobby każdy widzi. Napływ taniej siły roboczy do Polski ciągle trwa. A oporu wobec nacisków z Unii Europejskiej i ze Stanów Zjednoczonych, ostatnio w szczególności za pośrednictwem ambasador Georgette Mosbacher, jak nie było, tak nie ma. W kwestii pozycji Polski w świecie nadal mamy do czynienia z uległością wobec zdezaktualizowanej orientacji jednobiegunowej, czyli jak najściślejszą integracją z Zachodem, z charakterystycznym wrogim spojrzeniem na Rosję.

Wskazał Pan tu na kwestie mentalnościowe jako główne przyczyny. Mówiąc innymi słowami: uważa Pan, że wyborcy są tak bardzo zamknięci w myśleniu dwubiegunowym, a młodzi ludzie dziedziczą po nich ten sposób postrzegania, że generalnie społeczeństwo polskie nie jest w stanie dopuścić do tego, by wygrała jakaś trzecia partia?

W jakiejś mierze tak. Jest mocna bariera mentalnościowa i jest także wiele innych czynników wpływających na taki san rzeczy. Moim zdaniem to, że inne partie nie przebijają się na prawicy – bo to prawica bardziej nas interesuje – wynika m.in. z niedoświadczenia politycznego nowych liderów, którym często wydaje się, że wystarczy sformułować jako taki krótki program, odwołać się do jakiegoś etosu rycerskiego, np. Żołnierzy Wyklętych i szlachetnych pobudek i to wystarczy. Za rok będziemy obchodzili 10. rocznicę Marszu Niepodległości i w przeciągu dekady – mówię to ze smutkiem – liderzy szeroko rozumianego ruchu narodowo-konserwatywnego nie zdołali zbudować żadnej alternatywy dla obecnego dominującego establishmentu demoliberalnego.

To brak umiejętności strategicznego myślenia?

Tak, a co z tym się wiąże brak uznania fundamentalnej roli, jaką odgrywają pieniądze w polityce. Uważam, że nie należy bać się pieniędzy, że jeśli mamy mieć dobrze naoliwioną operację polityczną, dobrze funkcjonującą partię, to kapitał jest konieczny, by pracujący dla sprawy mogli się w pełni w nią angażować.

Kolejnym elementem niesprzyjającym jest brak pokory w strategiach politycznych. Obserwując rozwój funkcjonowania obozu narodowego w ostatniej dekadzie zauważyłem, że jest w nim dużo odporności na rady ludzi bardziej doświadczonych, starszych stażem, że tak powiem. I to przyczyniło się do wielu błędów i porażek.

Myślę, że dziś możemy powiedzieć, ze liderzy wszystkiego, co znajduje się na prawo od PiS i ma jakiś rezonans wśród opinii publicznej, czyli mówimy przede wszystkim o środowiskach wolnościowych i narodowych, nie przebili się, bo uważali, że potrzebne głosy zapewni im chwytliwe hasło czy aktywność w mediach społecznościowych.

Jakie Pan widzi rozwiązania w tych wewnętrznych kwestiach?

Na pewno trzeba porzucić tryb myślenia gorączkowego, od cyklu wyborczego do cyklu wyborczego. Bardzo często słyszy się, że to są ostatnie wybory, a po nich tylko ciemność, Armagedon i koniec Polski. Bądźmy szczerzy, po każdych wyborach takie zdania są wypowiadane. Nie! Koniec będzie wtedy, kiedy Pan Bóg zdecyduje, a nie my i to już będzie ostateczny koniec. A my – róbmy swoje.

Czyli co?

Moim zdaniem na dziś trzeba czegoś całkowicie nowego. „Gdyby szef dobrej firmy zarządzał nią jak PiS zarządza państwem byłby bankrutem” – pojawia się wśród wolnościowców takie porównanie. To zastosujmy je w drugą stronę: „Jeśli szef firmy zarządzałby swoją firmą tak jak przywódcy na prawo od PiS wszystkimi inicjatywami od prawie 10 lat to też byłby bankrutem”. I de facto są politycznymi bankrutami – mówię to z ciężkim sercem, bo znam wielu przywódców szczególnie z Ruchu Narodowego. Aczkolwiek trzeba to powiedzieć stanowczo: należy uspokoić się, stonować emocje, i – jak dobry biznesmen – stworzyć długofalową strategię, rozpisaną co najmniej na 5-6 lat. Bo jeśli będziemy gorączkować się każdorazowymi wyborami, to nic nie zdobędziemy, szczególnie, gdy aktualnie jesteśmy na pozycji straconej. Rozumiem, że dla niektórych kolejne wybory to jest jakiś awans w życiu, bo trzeba z czegoś żyć, ale nie o to w polityce powinno chodzić. Wiemy doskonale, jak bardzo kuszące są apanaże finansowe, stanowiska, co widać po woltach posłów, którzy stali się aż tak antysystemowi, że poszli do PiS-u.

 

cd w numerze

przycisk

Wyświetlony 313 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.